Styczeń 31

Offline

No to troszkę zaniedbałem swoje wypociny. Mamy już prawie luty. Plusy takie, że zbliża się wiosna. Choć wieje i nakurwia deszczem, nie jest źle.

Jako, że nie opłaciłem serwera na czas, zablokowali mi go i nie jestem pewien o czym był ostatni post. Także napiszę kilka rzeczy, które się działy w międzyczasie. Jakby coś sie powtórzyło to proszę zakupić maść na ból dupy :)

Ostatnio znajomy wyraził chęć zakupu auta, co spowodowało główny zamęt i kierunek rozmów właśnie na dział motoryzacji. Niby błaha sprawa – stać Cię, kupuj, jednak tu jest nieco inaczej, jebane podatki drogowe i wysokie ubezpieczenia… Przez to musisz odpuścić sobie czasem wymarzony wóz. Sam osobiście rozmyślam zmianę autka.

Trochę dużo pali… Ale to jedyna jego wada, choć na 250 koni to i tak nie narzekam. Auto jest dobre i bardzo zwinne. Chce raczej troszkę inny typ autka – ubogie w środku (tak już mają) i piękne na zewnątrz… Ford Mustang lub Dodge Charger.

Kolejną sprawą jest to, że zapomniałem o wystawieniu na aukcji mojej pięknej Hani. Wchodząc na mail odczytałem kilka wiadomości od zainteresowanych kupnem. Każdy obniża sporo cenę, ale chyba nie mam co narzekać skoro przejeździłem motkiem prawie dwa sezony i sprzedam je za około cenę kupna, odjąć cenę wymiany samej tylnej opony – a do wymiany jest kilka rzeczy więcej.

Od roku biorę się za kanał na yt związany z czymś co lubię robić. Niestety, albo nie miałem czasu, albo coś mi nie pasowało lub nie miałem ku temu warunków. Dziś jednak postanowiłem się za to wziąć. Kamerka się ładuje, a ja myślę co i jak powiedzieć by zrobić to wszystko krótko, treściwie i nie przynudzając.
Niby prosta sprawa, ale często mówiąc tylko to co ważne, albo zapomni się wspomnieć o małej, ale ważnej rzeczy, albo nagle wpadnie do głowy kolejne zagadnienie, które warto by było w związku z tematem rozwinąć. Zakładając, że wszystko jest ok, zdarzy się, że długość filmu to 5000h co nudzi potencjalnych odbiorców. Trzeba będzie się przyzwyczaić.

Kiedyś tam wspominałem o moim MILFiku. No więc ostatnio ‚wprosiła’ się do mnie na herbatkę. Napisała, że ma trochę na głowie i czy mogła by wpaść. No to hmmm – nakurwiam sprzątanie. Wyczyściłem chatę jak się dało, tygodniowe naczynia były najgorsze. Sklep by nie zabrakło podstawowych rzeczy. I sms – jestem na parkingu. Podjechałem po nią, do mojego domu z parkingu jest z 5min drogi. Podjechaliśmy do domu, zrobiłem umówioną herbatkę i gadaliśmy o dupie Maryni. Problemem jej, była córka. Ta cudna istota sfochała się na nią – nie wiem dlaczego, bo nie chciała mi powiedzieć. Nawet na urodziny nie złożyła jej życzeń, co ją troszkę zasmuciło. No, ale mniejsza. Pogadaliśmy, zrobiło się późno. Wstała, ja również. Przytuliłem ją i jak zwykle zacząłem żulić o buzi. Po X czasu żulenia dała mi buziaka. Niedługo później kolejnego – pomimo, że zarzekała się, że więcej niż jednego nie dostane. I tak 3, 5 i 20. Rączki oczywiście na jej dupci :d przesunąłem nas nieco bliżej kanapy i posadziłem ją. Usiadłem na nią i zacząłem całować… Pieprzenie, że jest późno i blah blah. Zachciało jej się lać, więc ją puściłem, wróciła i znowu wróciliśmy do tulasków. Zahaczyłem lekko o jej pasek – zrobiła wtedy coś co jasno dało mi do zrozumienia, że ma ochotę – rozpięła go i stwierdziła, że go potrzebuje bo bez niego jej spadają 😀 No to powiedziałem, że takie są fajne i wsadziłem ręce do środka. Macałem jej tyłek, później rękę przeniosłem na myszkę. Jakoś długo nie pozwoliła mi się tak bawić. Tulaski sraski,a ona niby niechcąco, niby delikatnie przepychała mnie w stronę sypialni. Gdy już tam doszliśmy położyłem ją na wyro i sam wskoczyłem na nią. całowałem ją i lizałem po szyi i piersiach. Miała jakąś dziwną marynarkę czy jak to nazwać co nieco mi przeszkadzało, więc to z niej ściągnąłem. Dalej mizianie. Wsadziłem rękę w jej majtki, ale było mało wygodnie więc po prostu ściągnąłem jej spodnie – boże… Wiecie jak trudno ściąga się lasce rurki? 😀 taka półnaga położyła się normalnie na wyrze, w tym czasie ja ściągnąłem swoje spodnie i poleciałem do niej. Leżałem na niej i się o nią ocierałem. Całowałem i lizałem, macałem piersi. Było bosko… Uklęknąłem przed nią i chwyciłem po bokach za majtki. zsunąłem je z niej, po czym rozszerzyłem jej nogi i zrobiłem dobrze językiem. Zaczęło jej być dobrze, zaczęła się podnosić i kurczyć nogi. Trochę to przeszkadzało dlatego też przestałem i położyłem się na niej. Całując się wszedłem w nią. Po kilku ruchach w jedną i drugą stronę zapytała mnie czy będziemy to tak robić bez kondoma 😀 Odpowiedziałem, że sorry, ale nie mam. No więc po pewnym czasie zaczęło mi się robić dobrze, aż za dobrze. Także wyszedłem i stwierdziłem, że bez gumki niestety dalszej części nie będzie. chwile poleżeliśmy i się całowaliśmy. Po kolejnych minutach, wróciłem na pozycje i znów w nią wszedłem. Ale niestety – taka moja wada – dosyć szybko dochodzę i znów stwierdziłem, że starczy i bez kondoma więcej nie będzie. Wizja bycia tatą i to jeszcze z dwa razy starszą kobietą nie jest moim planem na przyszłość. Wtedy powiedziała mi, że w torebce ma kondoma… Odpowiedziałem jej, że za daleko i ja po niego nie pójdę. Później było tam kilka zabaw i minetka. Położyliśmy się obok siebie i gawędziliśmy sobie przytuleni. Aż jebła tekstem – nie rozumiem… masz XX lat i nie masz w pokoju kondomów 😀 Chyba ma mnie za gościa, który rucha co popadnie. To trochę obraza majestatu, ale niech jej będzie. Jako, że było koło 1 czy 2, a około 6 musiała wstać to ubrała się i odwiozłem ją na parking. Sam wróciłem do wyrka i… Zobaczyłem telefon, mała migająca dioda informująca o wiadomości. Odblokowałem. Wiele rozmów przerwałem od tak gdy przyjechał MILF, a na kolejne x nie odpowiedziałem, w ogóle co spowodowało lekkie zdenerwowanie wśród koleżanek 😀

Co do erotycznych bzdur, dziwną sprawą jest, że dwie moje byłe pomimo tego, że nie jesteśmy już razem i tak nadal chcą się ze mną rżnąć 😀 Wiedzą, że to niczego nie zmieni, ale im to pasuje – nie powiem, mi również. Doszła do tego jeszcze jedna dziewica, która strasznie cnotliwa – to fuj, tamto ble, ale gada ze mną jakby była chętna – nie, nie wykorzystam tego…

Hmmh co by tu jeszcze… Luty… Od lutego zacznie obowiązywać mój karnet na siłkę. Więc mam nadzieję, że od ostatniego czasu pojawiły się tam jakieś pipcie.
Poza tym kolejne lekcje języka – niby 2h tygodniowo, ale to oznacza albo 2h przed pracą, albo po. Więc wcześniejsze wstawanie lub późniejszy powrót do domu. Mam nadzieję, że zdarzy się też, że będe się musiał urwać z pracy 😀

Zrobiłem też jedną inną rzeczy, ale ona będzie wymagała osobnego postu! FAZA!

Grudzień 8

Skajpajowo

Kolejna nocka ciągnie się na skajpaju z najlepsiejszą dupcią na świecie. Może i nie jest w moim typie, chociaż nie powiem, że była by zła, ale chodzi o charakter. Jest zajebista :)) Powinna się uczyć, a oczywiście siedzi ze mną i pierdoli o wszystkim i o niczym. Niby co w tym takiego, z każdym tak można… Otóż nie! Jeżeli kiedykolwiek pomyślałeś, że z każdym idzie się dobrze dogadać, tylko trzeba umieć to jesteś w błędzie.
Oczywiście jeżeli interesujesz się wszystkimi oraz w każdym temacie siedzisz jak szczur w kiblu to może i owszem, ale tylko wtedy. Bo co to za frajda gadać na temat, który Cię nie interesuje? Poza tym istnieje coś takiego jak charakter, czasem chcesz z kimś pogadać, ale po prostu nie czujesz tej chęci, a rozmowa się nie klei. Bywa.
Kontynuując. Gadamy o dupie maryni przez kilka h o wszystkim. Czasem się nudzimy, ale to nie zmienia faktu, że jest zajebiaszczo.

Jak już kiedyś wspomniałem nie odnoszę się kulturalnie do znajomych. Więc na dzień dobry słyszą – siema downie, – co jest zjebie, – ssałeś/aś dziś? Nie? To do szpady… Burak, zjeb, kretyn, idiota, bez względu na płeć możesz usłyszeć takie zajebiste słowa ode mnie, od tak w każdym zdaniu podczas konwersacji. Nie jestem patolem i potrafię zmienić nastawienie i odpuścić sobie, gdy sytuacja tego wymaga, ale wolę udawać, że nie potrafię być poważny…

Także, dziewczyna słysząc takie wyzwiska focha się i sra metą, a ja mam tow dupie, słowa te nie mają dla mnie znaczenia. Są dla mnie pustymi słowami. Nie cechuję ich nienawiścią czy wrogością. Także Ty nazywając mnie tak, niestety mnie nie obrazisz 😀

– A ona?
– A ona ma wyjebane!!
Tak właśnie. Dobra kompozycja pojebanych słów wywołuje jej śmiech. Nie ma mi za złe, że tak ją nazywam i sama tak do mnie mówi. Patologiczni ludzie się spotkali… A jak już mówiłem, słowa te nie mają dla mnie żadnej wagi, więc nazywaj to jak chcesz. Początkowo zanim ją poznałem fochała się o każde słowo, było kiepsko i często musiałem się tłumaczyć, no cóż tak już mam i tego nie zmienię. I o dziwo skumała.
Także tańczymy dzikie pogo w tematach, skaczemy z jednego na drugi, dopierdalamy sobie głupimi tekstami i jest śmiesznie.  Plusem jest to, że jest dziwnym człowiekiem i chodzi spać w chujowych godzinach, więc gdy dopada i jak nienasycony psycho pingwin wpierdala mnie nuda, ona zawsze się znajdzie i jako gruba, wielorybia pedałka pomoże mi wyjść z tego szamba :)
… Nie, jest chuda.

Zaatakowały  mnie rozkminy po obejrzeniu jednego teledysku. Otóż w pewnej części przedstawia on Hameryke. Teledysk jest gdzieś z lat 80 – 90, nie będę szukał info. Kawałek ukazuje to jak wyglądało życie i ludzie w tamtych czasach. I jako osoba, która też multimediami się zajmowała hobbystycznie, zaraz wpadł mi pomysł na pewien film. Tak jak śliwka w kompot ze znanego powiedzenia. Chociaż dupeczki też lubią wpadać. Ale nie do końca mam pewność czy to ich chęć czy wypadek, no w każdym bądź razie zdarza się dosyć często. Niestety po raz kolejny nie podzielę się tym co wymyśliłem. Może po czasie lub zrobieniu tego co chciałem. Z drugiej strony zawsze mam zajebistą wizje czegoś, a często wychodzi nie tak dobrze.

UP. Nie dzielę się z Wami wszystkim ponieważ nie czuję się na tyle wolny tu i muszę ogarnąć się trochę z tym co mi wolno a co nie.