Styczeń 1

No to święta, święta i po świętach

No to się trochę rozleniwiłem… Mamy już nowy rok – od półtorej godziny, a ja dopiero teraz piszę ten syf o świętach 😀 No więc hmm… Święta same w sobie były okej, rodzinnie, spokojnie. Rodzina chyba bardzo wzięła sobie do serca to, że nie jem słodkiego… No dobra, jem, ale bez szaleństw. Dostałem kilka przydatnych dla mnie rzeczy.

Podoba mi się fakt kontynuacji tradycji jakiś-tam dla dzieci w moim domu. Otóż gdy byliśmy z rodzeństwem młodsi sąsiad przebierał się za gwiazdora i przynosił prezenty. I tak było co roku. Później tata przejął tę rolę jako, że się przeprowadziliśmy. Przebieranie się było kontynuowane dla najmłodszej siostry. Nawet jednej ‚gwiazdki’ byłem na stażu u gwiazdora i też musiałem się przebrać. Było śmiesznie i fajnie. Siostra wyrosła, ale pojawiły się siostrzenice. Czyli tradycja teraz idzie dla nich. Niby to zbędne i w ogóle, możecie powiedzieć głupie, pojebane czy zryte, ale nie macie pojęcia jaką atmosferę wprowadza na święta w domu :)

Także żarłem, żarłem i zżarłem jeszcze troszkę. Choć nadal czuje głód, najadam się na chwilę. Lipnie.
W same święta nic nie zrobiłem… Choć było dużo postanowień.

Więc co dalej… Po świętach – odwiedziłem 3 znajomych. Umówiłem się też z jedną dziewczyną… I teraz coś dla chłopaków patrzących na laski 95% wzrokiem – nie ufajcie zdjęciom! HAHA kurwa… xD
Więc – umówiliśmy się w pewnym miejscu… Sporo lasek się kręci, która to ona? Zaparkowałem się daleko od innych aut by było mnie łatwiej znaleźć. Napisałem jej eska, że już jestem… Po chwili oddzwoniła:
– już prawie jestem
– ok, ja tu gdzieś stoję, tak jak w pracy, pod lampą…
– haha ok, poszukam :)

– no nie wiem gdzie patrzeć.
– widzisz żółte tico?
– coś żółte jest, ale nie wiem co to…
została zauważona,
– to VW… Wiec do niego nie podchodź
– dobrze, że mówisz bo chciałam podejść
– patrz naprzeciwko tego VW
– no stoi czarne auto
– no to do niego podejdź 😉

No i podeszła… Była nie powiem – troszkę większa niż się spodziewałem 😀 Trochę też wymakeupowana. Ale no co, umówiłem się to nie ucieknę. Kazałem jej prowadzić – nie znałem tego miasta. Poszliśmy do jakieś kawiarni, pogadaliśmy chwilę, wypiliśmy jakieś trunki i poszliśmy dalej. Byłem głodny więc stwierdziłem, że możemy skoczyć na pizze. Zgodziła się. Polubiłem ją, była bardzo sympatyczna. Pogadaliśmy więcej, zaczęło się to wszytko bardziej kleić. Pizgało mrozem, ale doszliśmy do pizzerii. Zajęliśmy stolik i wybraliśmy pizze. Poszedłem ją zamówić. W kolejkę wjebał mi się jakiś gość, miałem ochotę mu zajebać, ale tak jakoś miałem dobry dzień, więc nawet się nie upomniałem… Czekając na pizze rozmawialiśmy iiii hmm, stwierdziłem, że ma źle ułożone włosy. Nie wiedziała o co mi chodzi to ‚poprawiłem je’ tak bym mógł widzieć dekolt. Zaśmiała się. Powiedziałem, żeby obniżyła trochę bluzkę. Odmówiła, ale nachyliła się trochę bym miał jakiś widoczek. Niestety to nie pomogło 😀 Więc wystawiłem ręce w stronę jej piersi i je lekko ścisnąłem, w taki sposób, że dekolcik się uwydatnił 😀 Jako, że koło nas siedziała jakaś gimbaza, powiedziała, że mam nie robić tak. Po długim oczekiwaniu dostaliśmy naszą pizze. Zdążyła wystygnąć zanim skończyliśmy. Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i zabraliśmy dupy na spacer. Łaziliśmy gdzieś, sam nie wiem gdzie. Laska zaczęła się rządzić i chwyciła mnie za tyłek. Oczywiście nie zostałem obojętny i ‚oddałem’. Chciała mi pokazać jakiś zamek czy coś, był zamknięty. Szliśmy dalej. Weszliśmy do jakiegoś pseudo parku. Pod koniec się zatrzymaliśmy. Było ciemno jak w dupie. Poszedł tulasek. Położyłem ręce na jej tyłku i go ściskałem, zaczęliśmy się całować. dotykałem niepewnie, nie byłem pewien co mogę, a czego nie. niedługo później przeniosłem rękę na jej cipkę i zacząłem głaskać przez spodnie. Było jej przyjemnie, ruszała się w rytm dotykania, było blisko, ale ścisnęła nogi blokując mi możliwość. Stwierdziła, że nie może bo będzie krzyczeć. Powiedziałem, że nie ma krzyczenia i ma być cicho i mi tych nóg nie ‚zamykać’.  No więc podejście numer dwa… Znowu była blisko, tym razem bliżej, otworzyła buzię, ale z jej krzyk był niemy, ścisnęła nogi, tym razem nie by mnie zablokować, a z rozkoszy, ale szybko ogarnęła i otworzyła je ponownie, było jej dobrze… Doszła. Znowu się całowaliśmy. Podejście numer dwa, chciałem wsadzić rękę w jej majtki, niestety powiedziała, że ma okres – to by tłumaczyło latanie do kibla co 5 minut. No więc postanowiłem zrobić jej dobrze kolejny raz… Szybko szło, nie męczyłem się. Zaczęła dotykać mojego potwora. Rozpiąłem spodnie, bawiła się nim. Zaproponowała, że zrobi mi dobrze ustami. No hej! Zgodziłem się. I chuj, nagle ktoś szedł… Musiałem zapiąć potwora. Oczekiwaliśmy, aż przejdą. Udało się, wróciliśmy na pozycję. Rozpiąłem spodnie. Wyciągnęła go i zaczęła ssać. Było bardzo przyjemnie, poczułem, że jak ją wspomogę to dojdę, ale blokowałem. Wstała, zapytałem ją czy w razie czego nie miała by nic przeciwko gdybym doszedł. Zgodziła się, byle bym nie zabrudził jej ubrania. Bawiła się nim ręką, ja doprowadziłem ją w tym czasie po raz kolejny. Wszystko było fajnie, ale moje nóżki zaczęły marznąć. Pobawiłem się chwilę jej cyckami, były dobrej wielkości, jędrne i ogólnie fajne. Poocierałem się o jej cipkę swoim potworem, było miło, ale ból palców u nóg przerwał zabawę. Doprowadziłem ją po raz ostatni i powiedziałem, że walić mnie, ja dojdę kiedy indziej. Poszliśmy, myślałem, że nogi mi odpadną. Mam takie coś, że do wszystkich mówię rumunie, cepie, kretynie, geju, grubasie, itp… No i właśnie wtedy zajebałem – grubasku… Ale się wkurwiła! Powiedziała, że mam spieprzać i jak coś mi nie pasuje to mogłem sobie pojechać od razu. I jak jej tu wytłumaczyć, że tak już gadam do wszystkich? Stwierdziła, że pewnie się z kimś założyłem oto, że się z nią spotkam, przelecę ją i takie tam. Boże jakie baby mają sny… Chwilę z nią porozmawiałem i wróciło do normy. Poszliśmy do auta. Po kilku minutach zaczęło się grzać. Kilka buziaków mimo ludzi i macanie piersi. Odwiozłem ją gdzieś w pobliże jej domu. Siedzieliśmy i znowu jakieś całusy. No to ręka między nogi i robiłem jej dobrze, kolejny orgazm… Jako, że miała w dupie, że z każdej strony może ktoś zobaczyć, wsadziłem rękę w jej stanik i wyciągnąłem jedną pierś. Ssałem i oblizywałem ją niedelikatnie. Kolejna kraina rozkoszy. Ale przestałem. Kilka buziaczków i się rozstaliśmy. Tego samego dnia poinformowała mnie, że kończy się jej okres i że mogę wpaść i to wykorzystać, bo ma ciepłe i spokojne miejsce by tego dokonać. Jak na razie niestety nie mogę się za to wziąć, brak czasu.

Tak apropos gimbazy w pizzerii… Wszyscy w około bawili się telefonami, gimbaza ogarniała lajki, zakochańce nakurwiali focie i również fejsbóczki, a plastiki przyszły się najebać, ale zapomniały zaprosić koleżanki to zadzwoniły do niej na skype… Ja pierdole. Mój kom był rozjebany w domu, ona nie gapiła się w telefon. Łącznie zrobiła to może 4 razy, w tym raz dzwoniła jej mama, i 2 razy ja poprosiłem o sprawdzenie godziny. Trochę tęsknie za czasami gdzie telefony komórkowe mieli prezesi firm. To były dobre czasy, czasy, które już nie wrócą.

Kiedyś wspomniałem o pewnym projekcie… Dotyczył on lekkiej modyfikacji kamery. Także wziąłem się za to pełen entuzjazmu. No i wyszło, że zamiast łatwego połączenia 5-cioma przewodami, było ich 9… Także metoda prób i błędów próbowałem coś wykminić , ale za chuja nie doszedłem do tego. Rozjebałem wszystko w pizdu, ale stwierdziłem, że może jednak do tego wrócę i poskładałem części na oko i schowałem w bezpiecznym miejscu.

Na sylwestra miałem kilka zaproszeń w różne strony, wybrałem jedno z nich. Ale niestety nie wypaliło ze względu na pewne komplikacje. Także jako, że to było najciekawsze i najbardziej kosztowne z wyjść to przez to, że się nie udało, postanowiłem siedzieć w domu. Także sylwek z rodzicami. Nie było źle, właściwie to od zawsze jestem tego zdania, że to zwykły dzień. I zmienia się tylko numerek przy roku. Ale ludzie i tak mają w sobie coś takiego, że to impreza, muszą się napierdolić, jeden musi być lepszy od drugiego i musi napierdolić się bardziej, by później chwalić się tym w gimbazie. Wyścig picia. I nikt nie myśli własną głową, a patrzy ślepo na innych, dla mnie  żałosne. Sztywniak ze mnie ohhhh ahhh…

W ramach tego, że mamy nowy rok – Szczęśliwego i przede wszystkim ZDROWEGO nowego roku!

Grudzień 7

Przedświąteczne porządeczki

Praca, praca i więcej pracy… Muszę zrobić wiele rzeczy, a czasu brak. Sprzątanie, to chyba najgorsze co może być. Umyć naczynia, to chyba dlatego preferuje wpieprzanie pizzy i kababów. Trzeba umyć autko i wcisnąć zimowe aluski, tak mi się chce…

Żyje już wyjazdem do domku, jeszcze tylko 11 dni!

Denerwują mnie moje byłe… Były ze mną potrafiły marudzić jak to im źle, po zakończeniu chcą wracać. Awwww… Mam kontakt z większością moich byłych, jedna z tych co chce wrócić prosi chociaż tylko o to bym miał z nią kontakt, co w przypadku tego jak zakończyliśmy związek, wg mnie nie ma sensu. A druga po prostu zrobiła niewinną głupotę. Przepraszała wielokrotnie, ale teraz ja w głowie mam inne wartości i jakoś wchodzenie w kolejny związek nie ma sensu. Także ta druga była lubi mi marudzić o wspólne fotki, które koleżanki dodają na fb. Nie było by w tym nic złego gdyby nie fakt, że jestem wolny. Nie cierpię jak mi ktoś sapie o to co robię… Robię to co lubię i będę to robił.

A tu obrazeczek.

Miłość dziecka do matki

Miłość dziecka do matki

Wielu mówi, że jestem głupi czy obleśny, że to nie śmieszne… Ależ wręcz przeciwnie… Jestem młodym kretynem z ogromnym dystansem do wszystkiego… Nie lubię czarnych małp i tych zawszonych Allahów… Ci drudzy doprowadzają mnie do pasji… Wkurwia mnie fakt, że my jadąc gdzieś musimy się zmieniać i przyzwyczajać, a te kurwy wpierdalają się gdzie chcą i zmieniają prawo, a te zjeby polityczne im ulegają. Na jaki chuj? Nie było tak i nie będzie, nie podoba się w tym kraju? Uważacie, że to nietolerancja – wypierdalać. I tutaj lubię nasz kraj za śmiesznych JP’ków i łysoli w starych BM’kach. Wpierdolą takiemu za free, niech wiedzą… Może i głupie podejście, ale będąc za granicą lubię słyszeć jak te wszoki gadają o tym, że tam się boją jechać bo jesteśmy patolami… Wydaje mi się, że widzą nas tak jak my rusków.

Uwielbiam czarny humor i tak już zostanie :)

Zakupiłem kamerkę! wydałem aż – uwaga – 45zyla! I tak trochę dużo jak na rzecz, którą planuje rozkręcić zaraz po otrzymaniu hah. Weźmie ona udział w jednym z moich projektów, nad którymi myślałem już od dłuższego czasu… Trzeba znaleźć nowe i rozkręcić stare hobby… A majsterkowanie ze sprzętami dobrze zabija mi czas.